fotoamatorszczyna moja
wtorek, 19 października 2010

...miejsca - znów. Dlatego znów się przenoszę :) Teraz jestem tutaj:

 

fotoakrimek3

 

Ale na koniec jeszcze zachęta ;) Tutaj wstawiam zdjęcia zrobione łabędziom na stawie w miejscu naszego obecnego zamieszkania, które zrobiłam w czerwcu, a na nowym adresie wstawiam te same łabędzie, w tym samym miejscu, ale sfotografowane przedwczoraj :)

I wysepka - jeszcze zielona :)

poniedziałek, 18 października 2010

...zdjęcia z muzeów. W tym muzeum tatrzańskim było o wiele więcej ciekawych eksponatów, np. cała sala poświęcona geologii z kamieniami z różnych okresów kształtowania się gór, a także gabloty z roślinnością występującą w Tatrach, ale skończyło mi się miejsce na karcie do aparatu i byłam już zmęczona, więc nie robiłam już później żadnych zdjęć, bo marzyłam o łóżku :)

niedziela, 17 października 2010
sobota, 16 października 2010

...pewnie jak zwykle trochę koloryzuję, bo mam do tego skłonności, ale najlepiej nie jest... Coś się zatkało w rurach u nas w mieszkaniu i czekamy aż hydraulik będzie miał czas. Zaczęło się chyba w środę - woda w brodziku prysznica schodziła tak wolno, że przez jakiś czas stała w tym brodziku. Następnego dnia było to samo więc Mężuś próbował to odetkać takim gumowym czymś i wtedy zrobiło się tak, że i w ubikacji nie chciała woda odpływać i w zlewie w łazience, ale przez noc się samo naprawiło i został znów tylko problem z brodzikiem. Z kolei następnego dnia kupiliśmy kreta i wsypałam go do wszystkich rur, ale z brodzika dalej wolno schodziła woda, więc Mężuś coś tam poodkręcał i wybrał wodę z syfonu pod brodzikiem żeby znów wsypać kreta. I poszedł myć naczynia, a jak wrócił do łazienki to się okazało, że ta woda od mycia naczyń jest w brodziku - jakoś wybiła i znów wolno stamtąd schodziła. Byliśmy w spółdzielni, ale facet nam powiedział, że to musi być w naszym mieszkaniu, a oni przychodzą tylko jak wszyscy mają problem, czyli jak coś jest nie tak w pionie. No to dzwoniliśmy po hydraulika - to było w czwartek - a on akurat coś nie mógł rozmawiać i kazał zadzwonić następnego dnia, czyli wczoraj, żeby się umówić na sobotę, czyli dziś :) Ale wczoraj też nie mógł rozmawiać, więc nie wiem czy w końcu dziś przyjdzie czy nie. Musimy zadzwonić i się umówić, bo ja się z tego wszystkiego boję zrobić pranie, żeby nas czasem nie zalało...

Jeszcze byliśmy wczoraj w szpitalu gdzie chcę rodzić, to jest 18 km od naszego obecnego miejsca zamieszkania. Jest tylko taki problem, że termin mam na 1 stycznia, a my nie mamy samochodu a karetka mnie tam nie zawiezie, bo to już jest inne województwo - Wielkopolska, no i mimo że jest bliżej to jest rejonizacja i karetka wiozłaby mnie 30 km, bo mieszkamy na Dolnym Śląsku... Najbardziej boję się tych dwóch świątecznych weekendów (24-26.12 i 31.12-2.01), bo termin terminem, a kiedy w końcu urodzę to inna bajka. Bo w tygodniu to nie byłby znów taki wielki problem, bo Mężuś poprosiłby jakiegoś kumpla z pracy i ten kawałek by nas podwiózł, gorzej w te święta... Może uda mi się namówić moich Rodziców żeby na Wigilię i ten weekend byli u nas (miszkają 3 godziny drogi samochodem stąd), bo Mężusia Rodzice napewno nie przyjadą, bo w tym roku święta spędzają u nich w domu, ale za to przyjadą na weekene na Sylwestra (oni z kolei mieszkają ok.2 - 2,5 godziny drogi stąd). A najbardziej boli mnie to, że Mężusia Rodzice nawet sami zmienili zdanie co do miejsca porodu (przynajmniej Mama uważa, żę lepiej mi rodzić tu na miejscu niż u nich, natomiast Teściu jest całkiem innego zdania), a z kolei moja Mama jak z nią wczoraj rozmawiałam to była bardzo niezadowolona i miałam wrażenie jakby była zła, że zdecydowałam rodzić tutaj. Właściwie to wczoraj jeszcze się wahałam, ale pogadaliśmy z Mężusiem i myślę, że to jest najlepsze wyjście. Gdyby nie to, że mój dom rodzinny jest tak daleko i musiałabym pewnie już w połowie grudnia tam zostać bez Mężusia, a później wracać tyle kilometrów z małym dzieckiem i bolącym dupskiem, to pewnie bym rodziła tam. Ale niestety to jest daleko, więc lepiej mi się wozić te 20 km tutaj zamiast 200 tam... Zapiszę się na szkołę rodzenia i przeniosę do lekarza tutaj, więc poznam trochę szpital itd., a opinie są o nim raczej dobre (szukałam w necie :) i ja też mam dosyć dobre pierwsze wrażenie, więc może będzie dobrze. Najbardziej boję się tylko tych weekendów, ale jak znów tam będę to obok jest pogotowie więc zapytam czy jest możliwość żeby po mnie przyjechali w razie W, nawet jeśli musiałabym zapłacić. Zobaczymy...

Koniec tych problemów, teraz już ostatnie muzeum w Zakopanem, w którym byliśmy, a które było najlepiej wyposażone, czyli Muzeum Tatrzańskie na krupówkach:

czwartek, 14 października 2010

...ciąg dalszy :)

"Dzik jest dziki, dzik jest zły,

dzik ma bardzo ostre kły,

kto spotyka w lesie dzika

ten na drzewo zaraz zmyka."

"Proszę Państwa oto miś,

miś jest bardzo grzeczny dziś,

chętnie Państwu łapkę poda.

Nie chce podać? A to szkoda."

 

Więcej rymowanek nie znam :)

"A świstak siedzi bo sreberka były kradzione" :)

A to już po wyjściu z muzeum spotkaliśmy takiego ptaka:

środa, 13 października 2010
wtorek, 12 października 2010

...część druga i ostatnia ;)

Chciałam dziś wymienić euro, które dostaliśmy na ślub, ale co innego było na stronie NBP, a co innego zobaczyłam w kantorze, więc nie wymieniliśmy. Swoją drogą nie myślałam, że 4 grosze w jedną lub drugą mogą zebrać się w kilkadziesiąt złotych (z drugiej strony to dobrze, bo od jakiegoś czasu założyłam słoik na drobniaki i po każdym powrocie ze sklepu wrzucamy tam z Mężusiem 1, 2, 5, 10 i 20 groszówki - na kieszeni się tego nie poczuje, a może trochę uzbieramy jak słoik się zapełni :)

poniedziałek, 11 października 2010

...to kolejne warte obejrzenia muzeum na terenie Zakopanego, jednak wszystko to co się w nim znajduję plus to co w Kolibie można obejrzeć w Muzeum Tatrzańskim na Krupówkach, a dodatkowo wiele innych ciekawych eksponatów, ale to muzeum zaprezentuję później :) Teraz Inspiracje:

Wnętrze:

Reszt zdjęć jutro :) A ja się dziś zajmuję praniem, bo się nazbierało, a w międzyczasie wklejam sobie zdjęcia do albumu ślubnego :)

niedziela, 10 października 2010

...zdjęć z Koliby:

sobota, 09 października 2010

...wg projektu Wyspiańskiego:

ciąg dalszy nastąpi jutro :)

A mnie nie było, bo wczoraj wracałam do domu, do Mężusia :) a będąc w domu rodzinnym skorzystałam z okazji i odziwedziłam jednegodnia Dziadka, a drugiego dnia Babcię :) A z kolei dziś sama miałam gości: Mężusia Mamę, Babcię, Chrzestną i Siostrę :) A jak pojechały to my sobie poszliśmy na ponad godzinny spacer, bo była cudowna pogoda :)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 23
Suwaczek z babyboom.pl pregnancy week by week
Lilypie Maternity tickers